wtorek, 12 czerwca 2012

Drugi dzien wakacji

Zgodnie z naszymi przewidywaniami kuchnia wloska trafila w gust Wicia - kluchy i pizze wcina bez protestow, a na sniadanie zjada rogala i platki czekoladowe na mleku. Mimo to grubsza potrzeba fizjologiczna zostala zalatwiona po raz pierwszy dopiero dzisiaj - turystyczny nocnik sprawdzil sie idealnie.
Wyspani pomaszerowalismy na sniadanie - tym razem zalapalismy sie juz na wszystko. Po posilku pakowanie sprzetu i wymarsz na plaze. Kontakt z morzem zrobil na Wiciu kolosalne wrazenie - co prawda w przeciwienstwie do poprzedniego dnia nie chcial do niego za daleko wchodzic, ale za to byl niezmordowany w grzebaniu sie w piachu, taplaniu w blocie, etc. Parasol sprawdzil sie idealnie - w sumie przesiedzielismy na plazy ponad 6 godz. - w miedzyczasie Wicio ucial sobie dluzsza drzemke, a co wazne nikt z nas nie doznal zadnych szkod od slonca. Po powrocie do pokoju - ktory nareszcie pozwololismy wysprzatac, wyszorowalismy sie, a potem poszlismy po wieksze zakupy do supermarketu. Dobry przyklad cenowy - ta sama butelka wody: hotel 2 EUR : sklep 0,40 EUR! Przed kolacja poszlismy na basen - Witek nie dosc, ze dal sie do niego wciagnac, to jak juz zobaczyl jakie to jest fajne, to z trudnoscia dalo sie go z niego wyjac! Kolacja serwowana, wiec posilek zabral nam ponad 1,5 godz. Jakosciowo szalu nie ma, ale Witek tez cos zjadl. Po jedzeniu spacer na morze sciezka, ktora wczoraj nie chcielismy isc ze wzgledu na brak swiatla. Dobrze, ze Witek zabral latarke - tym razem bardzo sie przydala! Po spacerze, na ostatnich lapach dotarlismy do hotelu. Ostatni drink, ustalenie planu na nastepny dzien i spac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz