wtorek, 12 czerwca 2012

Dzien pierwszy na Sycylii

Po przyjezdzie do hotelu o 3:30 nad ranem zameldowalismy sie. Jako rodzina z dzieckiem potraktowano nas na preferencyjnych warunkach i moglismy odebrac karte do pokoju zaraz na poczatku. Mis bardzo grzeczny, mimo, ze tej nocy juz po raz drugi wybudzony ze snu.
Niestety po dotarciu do poku, okazalo sie, ze karta nie dziala i musielismy jeszcze dlugo poczekac na jej przekodowanie.
Gdy w koncu znalezlismy sie w pokoju wszyscy szybko umylismy sie i zapadlismy w koncu w sen.
Obudzilismy sie akurat na tyle wczesnie, zeby zdazyc jeszcze na sniadanie - niestety zalapalismy sie juz tylko na resztki, ale coz dobre i to. Po posilku przebieramy sie i wedrujemy na rekonesans po okolicy. Plaza zrobila na nas wrazenie! Od razu tez wiedzielismy w co koniecznie musimy sie zaopatrzyc: sprzet budowlany dla Misia i parasol przeciwsloneczny (te oferowane przez hotel, choc darmowe, to staja w fatalnym miejscu i jest ich bardzo malo). A tak bedziemy niezalezni. Plaza Wiciowi odpowiada - nawet dal sie wprowadzic do wody. Po spacerze poszlismy przygotowac Misiowi obiad, a potem wszyscy zapadlismy w 3 godzinna drzemke. Po spaniu zebralismy sie i poszlismy nadmorska promenada do Cefalu. W miescie zjedlismy skromy podwieczorek i skierowalismy sie do domu - spacer w skwarze popoludnia okazal sie meczacy, bo miasto jest jednak daleko. W drodze powrotnej nabylismy niezbedny sprzet plazowy. Po powrocie zostawilismy go w hotelu i udalismy sie na poszukiwanie sklepu. Niestety po dluzszym spacerze spotkalo nas niemile rozczarowanie - w niedziele jest on nieczynny.
Wrocilismy wiec do pokoju odsapnac i przebrac sie do kolacji. W miedzyczasie Mis zazyczyl sobie wizyty na basenie - dal sie nawet namowic na wejscie do niego, aczkolwiek z pewnym dystansem: Niedzielny, wieczorny posilek okazal sie wystawny - w formie szwedzkiego stolu - z orkiestra na zywo, ale kulinarnie nie zwalal z nog. Po jedzeniu spacer nad morzem, zeby spalic kalorie (i to doslownie, bo bieganie po tych schodach na plaze wymaga sporego wysilku). Potem jeszcze szybkie piwo w hotelowym barze i spac, bo wszyscy bylismy juz na ostatnich lapach....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz