W autokarze wszyscysmy pospali sie. Na lotnisku w tempie blyskawicznym przeszlismy odprawe i kontrole bezpieczenstwa - przemycilismy oczywiscie butelke wody metoda "na dziecko".
Przed nami 2 godz. koczowania na wylot. Czas ten szybko zlecial - Mis nie spal, tylko ogladal urzadzenia lotniska.
Samolot bez kompletu zajetych miejsc. Podroz w miare znosna - Wicio bardzo grzeczny, wiekszosc czasu przespal.
W Warszawie wyladowalismy godzine przed planowanym czasem przybycia.
I tutaj konczy sie nasza kolejna, wakacyjna przygoda...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz